Ukraina,  Z podróży

Gdzie i co zjeść we Lwowie

Mój ostatni wpis był o tym, co zjeść na Malcie, a ten będzie o tym gdzie zjeść we Lwowie 🙂 Parę godzin temu stamtąd wróciłem i chcę Wam szybko napisać o swoich ulubionych miejscach, gdzie możecie smacznie zjeść, bo Lwów – to miasto w którym się je i to tak bardzo się je 😀

Przed tym, jak 4 lata temu przeprowadziłem się do Warszawy, ja przez 2,5 roku miałem szczęście zamieszkać w cudownym Lwowie. Z jego uroczymi uliczkami, zabytkami i setkami na prawdę wartych uwagi knajp. Każda z nich oferuje co innego i probuje wyróżnić się z olbrzymiej liczby konkurentów. To, jako wynik, daje wysoką jakość i czasami zaskakujące, niestandardowe oferty.

W tym wpisie napiszę o miejscach w których bywam za każdym razem jak jestem we Lwowie oraz miejsca w których byłem po raz pierwszy z polecenia i gdzie spodobało mi się. Nie jest to reklama, a tylko moja osobista lista i oto ona.

Khinkal’nya (Chinkalnia), mapa

Uwielbiam chinkali, a to miejsce ma niezmienną jakość tego dania. Idąc tam wiem, że dostane dokładnie takie same danie, które dostawałem 5 lat temu – czyli przepyszne!

Restauracja oferuje 3 rodzaje chinkali – z mięsem, z mięsem i kolendrą (moje ulubione, ubóstwiam kolendrę) i z serem. Cena jednego chinkali to 11.60 UAH, czyli … 1.6 PLN, a zamówić można tyle sztuk, ile się chce. Jeśli nie brać nic więcej – to dla mnie 8 sztuk jest wystarczająco, żeby poczuć się najedzonym. Ale musicie sprawdzić na sobie jaka jest Wasza idealna ilość 🙂 

Jeśli lubicie chinkali albo nigdy jeszcze nie probowaliście – koniecznie musicie tam pójść. Warto też zwrócić uwagę na sposób, w jaki się je to danie. W krótce to wygląda następująco – każdy chinkal ma ogonek z surowego ciasta, za który trzeba brać się ręką, przewrócić go do góry płaską częścią. Następnie ugryźć ciasto, wyssać bulion, który znajduje się w środku a potem zjeść cały, oprócz ogonka, za który trzymamy. A w restauracji też znajdziecie instrukcję która pokaże jak to poprawnie zrobić.

Z innych dań mogę polecić ostrą zupę kharcho, smakuje jak ta, którą robiła moja mama kiedy byłem dzieckiem. Oczywiście też warto zjeść chaczapuri i inne gruzińskie dania, wszystkie są przepyszne. Z napojów tym razem dla siebie wybrałem wino z granatu i było tak smaczne, że musicie koniecznie go sprobować. POLECAM! 

Chotyry Chebureky. Prosecco Bar (Cztery Czebureki. Prosecco Bar), mapa

To jest dla mnie nowe miejsce, polecone przez przyjaciół, mieszkających we Lwowie. Czeburek – pieróg z praśnego ciasta, z mięsnym nadzieniem, smażony na głębokim tłuszczu. Są daniem kuchni tatarskiej ale też popularne w Turcji i Mongolii. 

Dla osób które nie lubią jedzenia smażonego na głębokim tłuszczu jest inna opcja – smażona na suchej patelni i nazywa się jantyk. 

Oprócz mięsnego nadzienia też można zamówić czeburek lub jantyk na słodko, z wiśnią i cynamonem w środku.  

A teraz to, co uważam za dość niezwykłe, ale w praktyce bardzo fajne połączenie. Głównym napojem do jedzenia w tym lokalu jest beczkowe prosecco, czyste lub w postaci różnych drinków. I powiem szczerze – bardzo to wszystko do siebie pasuje, więc na pewno wyprobujcie 😉 

Trapezna Idey (Trapezna Pomysłów), mapa

Miejsce gdzie można zjeść dania kuchni galicyjskiej, na przykład takie jak banosz czy bogracz – węgierski gulasz po zakarpacku.

Restauracja znajduje się w piwnicy, gdzie kiedyś znajdowały się monasterskie pomieszczenia, co dodaje lokalu specjalnego klimatu. 

Barszcz
Gołąbki

Znaleźć lokal nie jest tak łatwo. Wejście do niej znajduje się od ulicy Wałowej. Trzeba wejść do ‚Muzeum Idei’ i zejść schodkami w dół.

Bogracz
Zapiekanka ziemniaczana z kaszą gryczaną 

Lvivski plyacky (Lwówskie placki), mapa

Tu zjecie najlepsze strudle we Lwowie, z czym tylko będziecie chcieli – z wiśnią i orzechami, makiem, jabłkiem i rodzynkami, dynią i ananasem, gruszką z suszonymi morelami. Albo też na słono – z kurczakiem i papryką, grzybami, rybą i fasolką, cztery sery lub łososiem. A do strudla są sosy, które można łączyć ze sobą – owocowy, waniliowy, czekoladowy do słodkich i koperkowo-śmietanowy oraz pomidorowy do słonych.  

Pub Biały Lew, mapa

Niech nie zmyli Was to, że to jest pub. Oprócz wielu rodzajów smacznego piwa zjecie tu bardzo dobre varenyky, czyli pierogi, oraz sprobujecie salo – słoninę. Koniecznie z czarnym chlebem i czosnkiem (jeśli nie planujecie z nikim się całować 😀 )

Jeśli chodzi o varenyky – to są z ziemniakami, ziemniakami i grzybami, kapustą lub mięsem. Najlepsze jest to, że jak jesteście w towarzystwie większym, niż 2 osoby – to można zamówić kilogram varenykiv, który dostaniecie w garnuszku. Za kilogram varenykiv z ziemniakami zapłacicie 20 złotych. Tanio, a satysfakcja jest gwarantowana 🙂 

Svit Kavy, mapa 1, mapa 2

Jeśli kawa to Svit Kavy! Najlepsza kawa w mieście. Dwie kawiarni, znajdujące się 130 metrów od siebie, ale mające różną atmosferę – na placu Katedralnym bardziej klasyczną, autentyczną, a na Rynku bardziej współczesną.

Ja akurat bardziej lubię tą drugą. Tym razem trafiłem do Lwowa w okresie kiedy spadał puszysty biały śnieg, wszystko było białe, naprzeciwko kawiarni stał jarmark świąteczny i siedząc przy oknie patrząc na to wszystko można było poczuć się w bajce.

Pstrug, Chlib i Vyno (Pstrąg, Chleb i Wino), mapa 

Jeśli zmarzniecie spacerując po starym mieście i będziecie chcieli posiedzieć w ciepłym miejscu i wypić piwa to polecam zajrzeć tu. Do piwa można zamówić zestaw – bagietka z dwunastoma różnymi pastami do smarowania.   

Bohaterem lokalu jak już pewnie domyśliliście się jest pstrąg, którego też polecam koniecznie sprobować. 

W lecie restauracja ma olbrzymi taras, na którym toczy się życie do późnej nocy. Jest w tym miejscu coś czarującego i zachęcającego tam wrócić, zwłaszcza w lecie.


To tylko mała garstka miejsc gdzie jadłem podczas ostatniego wyjazdu, a jest ich dużo, dużo więcej. Polecam sprawdzać ocenę miejsca na Google Maps czy Facebook’u, ponieważ ta ocena zawsze odpowiada rzeczywistości. A ja ze swojej strony będę dodawał inne lokale które odwiedzę w przyszłości. 

Jak się dostać do Lwowa?

Najlepiej, najszybciej i, jakby śmiesznie to nie zabrzmiało, najtaniej – samolotem. Z okazji tego, że Ryanair otworzył połączenie Warszawa-Modlin – Lwów, a ceny biletów zaczynają się od 40 złotych w jedną stronę – jest to świetna okazja polecieć tam na weekend i samemu przekonać się w tym, że to miejsce jest warte uwagi. Oto jak można dolecieć do Lwowa z Polski:

  • Ryanair z Warszawy-Modlin i Krakowa
  • Wizzair z Gdańska, Katowic i Wrocławia
  • LOT z Warszawy, Poznania, Olsztyna i Bydgoszczy. Oczywiście to jest bardziej kosztowna opcja i za 40 złotych już nie polecisz 😛 

Autobusem lub samochodem nie polecam, ponieważ można spędzić dużo czasu czekając na granicy.

Jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące wycieczki do Lwowa – możecie skierować je do mnie poprzez formularz kontaktowy, a ja postaram się odpisać jak najszybciej i coś doradzić. Zależy mi na tym żeby więcej Polaków otwierało Ukrainę dla siebie. Dlatego też często jeżdzę tam ze swoimi znajomymi, nie tylko Polakami, a i Włochami czy Niemcami. Wszyscy są zaskoczeni i chcą jechać jeszcze 🙂 

Poniżej dodaję parę zdjęć zimowego Lwowa. Już dawno go takim nie widziałem.

7 komentarzy

  • Klaudia

    Bardzo fajny wpis! Koniecznie muszę odwiedzić Pstrug, Chlib i Vyno 😀 Do Lwowa wybieram się w nadchodzącym roku (jeszcze nie wiem, czy w lutym, czy może poczekać, aż będzie cieplej) i chętnie odwiedzę opisane przez Ciebie miejsca.

    Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    • admin

      Bardzo dziękuję za miłe słowa! Mam nadzieje że wpis się przyda! 🙂 A Lwów (chociaż jak i każde inne miasto) lubię najbardziej kiedy jest ciepło i zielono 😀 Ale kiedy jest biały w śniegu też jest super!

  • vauban

    Byłem w Lwowie w kwietniu 2018 i mam parę uwag. Khinkal’nya – chinkali faktycznie doskonałe, ale… tylko one. Reszty dań „akurat nie ma” a jeśli są, to szału nie robią. Biały Lew – doskonałe piwo i soljanka. Svit Kavy dość drogi. Pstrug, Chlib i Vyno – jak na Lwów jest tam bardzo drogo. Mnie zresztą psuł tam nastrój widok ruin synagogi. Na piwo warto iść do Fabryki Piwa Prawda. Na trzeci dzień machnęliśmy zresztą ręką na hipsterskie knajpy i poszliśmy do Pyzatej Chaty, równie dobrze a o wiele taniej i niekrępująco.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *