Dania główne,  Przepisy

Hałuszki połtawskie na parze

Połtawa to miasto, znajdujące się w północno-wschodniej części Ukrainy, 300 kilometrów od Kijowa. Był okres w moim życiu kiedy spędzałem w tym cudownym mieście swoje młode dni i bardzo ciepło i … smacznie przypominam je sobie. Jednym z powodów tych ciepłych przypomnień są połtawskie hałuszki.

To mączne danie, robione na kefirze i podawane jako danie główne i/lub deser. Hałuszki dla miasta są czymś takim, jak smok dla Krakowa czy wieża Eiffla dla Paryża, czymś co kojarzy się z tym miastem i uważa się za jego symbol. Nie tak po prostu jako przykład użyłem smoka i wieżę. W Połtawie można zobaczyć też rzeźbę w kształcie hałuszek, więc miasto jest dumne z tego, że może zaoferować swoim gościom dziesiątki rodzajów tego dania.

Inspiracją dla mnie na dodanie tego przepisu było to, że w tym roku uczestniczyłem jako wolontariusz w trzeciej edycji Ukraina! Festiwal filmowy. Oprócz pokazów filmów każdy chętny mógł przyjść do restauracji Kuchnia Konfliktu na warsztaty kuchni ukraińskiej. Pani kucharka, która specjalnie przyjechała do Warszawy z Połtawy, pokazała pomiędzy innym jak się przygotowuje hałuszki.

W tym wpisie opiszę szczegółowo przepis hałuszek, zbliżony do tego, który mieliśmy na warsztatach.

Oto składniki których będziemy potrzebowali na 3-4 porcji:

  • kefir naturalny – 300 gramów
  • mąka pszeniczna – 400 gramów
  • soda, sól – po jednej łyżeczce
  • olej słonecznikowy – 3 łyżki
  • ziemniaki – 4 duże sztuki
  • pęczek koperku
  • śmietana 18%
  • masło – 50 gramów
  • pieprz mielony

Warto tutaj dodać, że nadzienie hałuszek może być przeróżnym. Na przykład możemy dodać do środka ugotowaną dynię z pietruszką lub mięso, ale nie surowe, a wcześniej przygotowane. A możemy też zrobić hałuszki na słodko, dodając cukru do ciasta i słodkie nadzienie. Słodki ser biały, jabłka, delikatnie podsmażone z cynamonem – to tylko para pomysłów na słodkie nadzienie. Ale nie ma granic fantazji w tym daniu 🙂 

W tym przepisie jednak skupmy się na standardowym nadzieniu, czyli ziemniakach tłoczonych z koperkiem.

Najpierw obierzemy, pokroimy i postawimy gotować się w delikatnie słonej wodzie ziemniaki. W trakcie gotowania się ziemniaków będziemy mieli czas na to, żeby zacząć robić ciasto.

DO głębokiej miski wlej kefir i przesiej 200 gramów mąki. Do mąki dodaj po łyżeczce sody i soli. Najlepiej zrobić tak, żeby soda nie dotykała w tym momencie kefiru, dlatego że jeśli będą połączone razem to możemy spodziewać się małego wulkanu w misce, przez to, że kwaśny kefir i soda zaczną się ze sobą reagować. 

Łyżką wymieszaj wszystkie składniki, dodając 3 łyżki oleju słonecznikowego. Olej zrobi ciasto bardziej elastycznym i mniej klejącym się do rąk. Tak-tak, będziemy wymieszać ciasto rękami, bardzo to lubię i mam nadzieję Ty też! 😀 

Na Ukrainie jest bardziej używany olej słonecznikowy, na nim się smaży, jego się dodaje, na przykład, do sałat warzywnych i nie tylko. Jeśli nie masz oleju słonecznikowego możesz śmiało dodać rzepakowy, lub oliwę z oliwek, nie będzie to przestępstwem.

Kiedy poczujesz że łyżką już nie dajesz razy mieszać ciasto – sam czas zmienić ją na rękę 🙂 Dodawaj pozostałą mąkę porcjami, dopóki nie osiągniesz elastycznej, miękkiej konsystencji ciasta. Może ono kleić się do rąk ale tak powinno być. Jest ważne żeby nie przesadzić z mąką, inaczej ciasto będzie twarde a to spowoduje że jakość końcowa naszego dania będzie nieco poniżej oczekiwanej.

Nakryj ciasto ręcznikiem kuchennym i odłóż na 20-30 minut, tego będzie wystarczająco żeby stłuc ziemniaki które już powinny być gotowe. Najlepiej użyć tłuczek do ziemniaków ale mój w jakiś magiczny sposób zniknął więc zmiksowałem je w blenderze. Spowodowało to, że masa ziemniaczana zrobiła się bardziej klejąca więc jednak polecam tłuczek 🙂 

Do ziemniaków dodaj masło, pieprz czarny mielony i koperek. Ubóstwiam koperek, kiedy czuję jego aromat to myślami odlatuję w lato. Więc dodaję cały pęczek, dla mnie go nigdy nie ma za dużo. 

Po 20-30 minutach wracamy do ciasta, które powinno zrobić się bardziej miękkie i lekkie, przez współpracę sody i kwaśnego kefiru. Jeszcze raz delikatnie wymieszaj go ręką i zacznij formować małe kulki. Nie ma reguły dotyczącej wielkości hałuszek, tylko pamiętaj o tym, że gotowe hałuszki będą 2 razy większe w porównaniu do surowych.

Następnie weź kulkę i rękami rozwałkowuj ją robiąc płaską. Nie potrzebujesz walka żeby to zrobić więc minus jedna rzecz do mycia! 😀 Grubość ciasta powinna być raczej cienka, ale nie na tyle cienka żeby ciasto porwało się. 

Na już płaskie ciasto dodaj zrobione wcześniej nadzienie ziemniaczane. Ja lubię kiedy nadzienia jest dużo, dlatego dodaję go dużo, ale tak, żeby można było zamknąć hałuszkę.

No i zamykamy! To jest bardzo wesoły proces, do którego można zachęcić rodzinę lub przyjaciół, w zależności dla kogo gotujemy. Delikatnie łączymy wszystkie strony hałuszki ze sobą, tworząc kulę. Probuj zrobić tak, żeby  ciasto w miejscu łączenia nie było za grube. 

Ostatni etap który muszą przejść nasze piękne nadziewane kulki to gotowanie się na parze. W tym celu potrzebujesz parownicy, albo, jeśli jej nie masz jak ja, możesz zrobić ją sam! I tutaj jest wiele opcji. Na przykład, możesz wstawić sito do garnka ze wrzącą wodą i nakryć pokrywą. Albo nalej wody do garnku, obwiąż go gazą i nakryj miską o takiej samej średnicy, co i garnek. Ja wybrałem dla siebie ostatnią opcję. Jeśli też ją wybierzesz to od razu zachęcam bardzo ostrożnie podnosić miskę, kiedy będziesz wyjmować gotowe hałuszki, bo można nieźle się oparzyć. Nie pytaj skąd ja o tym wiem 😀 

W zależności od tego, jaką średnice ma garnek lub parownica, możemy parzyć różną ilość hałuszek. U mnie zmieściło się 5, ale jak już mówiłem, trzeba je rozłożyć biorąc pod uwagę że one się zwiększą. Zakrywamy parownicę lub w moim przypadku – nakrywamy garnek miską i pozostawiamy na małym ogniu. 

Teoretycznie, hałuszka o średnim rozmiarze jest gotowa po 5 minutach, ale ten czas może się różnić, zależy od rozmiaru, grubości ciasta, ilości paru.. Dlatego po 5 minutach otwórz parownicę i zobacz, a też dotknij hałuszek. Jeżeli one są mokre i klejące się to potrzebują jeszcze czasu, a kiedy zrobią się suche – to znaczy że już są gotowe. Wyciągnij wtedy jedną, rozłam na pół i sprawdź czy nie jest surowa w środku.

Sposób podania też może być przeróżnym, ja lubię najprostszy – ze śmietaną. I koperek, jeszcze więcej koperku! 

Można też usmażyć cebulę, dodać do niej pieczarki, udusić to wszystko w śmietanie i polać hałuszki tym sosem. Lub podsmażyć boczek, dodać odrobinę czosnku. Lub…. Można wymyślać bez końca 😀 Napisz w komentarzach czy spodobał się Ci przepis i jakie nadzienie/sos/dodatki wymyśliłeś do swojej wersji hałuszek, jestem tego bardzo ciekawy! 

Smacznego! 🙂

2 komentarze

  • Olga

    I nawet da się zrobić wegańska wersję, zamieniając kefir naturalny na jogurt sojowy i dodając masło roślinne 😍😋 – spróbuję!

    • admin

      Tak! Jako sos polecam zasmażyć na maśle roślinnym cebulkę i, na przykład, pieczarki, będzie bardzo smacznie! Koniecznie podziel się wynikiem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *